Tu jesteś:   Strona główna >  Historia >  Historia nagrody 1999

Historia nagrody 1999

Czy miałem wpływ na bieg wydarzeń? Nie wiem, ale na psychikę wielu ludzi wpłynąłem - pisał o sobie Stefan Kisielewski pod koniec lat 80. Zapewne dlatego członkowie Kapituły Nagród Kisiela (w ostatnią sobotę wyróżnienia przyznano po raz dziesiąty) zarzekają się, że czuwa nad nimi duch mistrza.

Gdy komuś przyjdzie do głowy zbyt poprawna kandydatura, od razu zastanawiamy się, czy byłby to typ Kisielewskiego - przekonuje Henryka Bochniarz, prezydent Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych, uhonorowana nagrodą w ubiegłym roku za to, że "podobnie jak Kisiel, nie ma poglądów politycznych, tylko ekonomiczne".

Tylko dwa razy - w roku 1990 i 1991 - Stefan Kisielewski przyznał swoje nagrody "demokratycznie, czyli samodzielnie" - wyjaśnia jego syn Jerzy, honorowy członek kapituły. Po raz pierwszy wyróżnienia wręczono w poznańskiej siedzibie tygodnika "Wprost", z którym Stefan Kisielewski współpracował. Po śmierci Kisiela szacownym gronem, które miało przyznawać nagrody, zostali laureaci. - Obecnie kapituła liczy już czterdzieści osób i walka jest bardzo ostra - wyznał Jan Krzysztof Bielecki, przewodniczący kapituły, były premier, któremu Kisiel przyznał nagrodę w 1991 r. za "umiejętność godzenia pryncypiów myśli liberalnej z wymaganiami, jakie niesie rzeczywistość".

Kapituła nigdy nie jest jednomyślna - przyznaje Jerzy Kisielewski. - Bardzo się staramy myśleć kategoriami Kisiela, a to nie zawsze jest proste - dodaje Mieczysław Wilczek, uhonorowany w 1990 r. Stefan Kisielewski przyznał mu nagrodę za to, że jako minister przemysłu w rządzie Mieczysława Rakowskiego "umiał sprawy stawiać twardo; na przykład likwidując Stocznię Gdańską, naraził się wielu ludziom, ale wprowadził nowy styl". W jury w roku jubileuszu zasiadło szesnaście osób, bo część członków kapituły nie dotarła. Bogusław Bagsik, były współwłaściciel spółki Art-B, wyróżniony przez Kisiela w 1991 r. za "stosowanie niekonwencjonalnych rozwiązań ekonomicznych", nie przyszedł, bo podobno zastanawiał się, czy wypada. Nie było też Stanisława Tyma (nagrodzonego w 1998 r. "za kpiarstwo w stylu Kisiela"), który się rozchorował. Zapewne obowiązki służbowe zatrzymały Mariana Krzaklewskiego (w 1997 r. uhonorowanego za "sukces w skłonieniu do współdziałania różnorodnych sił politycznych"). Nie wiadomo, dlaczego zabrakło prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego, który odbierając nagrodę w 1993 r., powiedział, że przyznanie jej osobie z obozu lewicy "mieści się w szerokich granicach humoru Kisiela".

Po kilkugodzinnej rozmowie za szklanymi drzwiami warszawskiego oddziału redakcji tygodnika "Wprost" kapituła podała werdykt. W kategorii "publicysta" Nagrodę Kisiela otrzymał Jan Nowak-Jeziorański "za to, że jest". Wśród przedsiębiorców wyróżniono "przywróciela" Kisiela, czyli Wiesława Uchańskiego, prezesa wydawnictwa Iskry. Natomiast z polityków największą sympatię kapituły zdobył Paweł Piskorski, prezydent Warszawy, "za inicjatywę i stanowczość". O Nowaku-Jeziorańskim sam mistrz w "Abecadle Kisiela" napisał tak: "Łączył dwie rzeczy, był bohaterem - "Kurierem z Warszawy", a jednocześnie wielkim realistą, do powstań nie zachęcał i umiał z Amerykanami rozmawiać". - Był moim przyjacielem, choć często się spieraliśmy - powiedział Nowak-Jeziorański, którego Bielecki niezwłocznie poinformował o werdykcie kapituły, wyrywając ze snu w waszyngtońskim mieszkaniu. Uchański wyjaśnił, skąd się wzięło określenie "przywróciel". - Tak nazwał mnie Kisiel, gdy pierwszy, jeszcze w okresie cenzury, wydałem jego "Podróż w czasie". Zwróciłem mu uwagę, że to niegramatycznie, ale stwierdził, że jego się nie poprawia. I tak zostało - wspomina Uchański. Piskorski, który dopiero co przekroczył trzydziestkę, zapewne nie miał szans, by zaprzyjaźnić się z Kisielem. - Staram się brać za rzeczy trudne i nie wierzę, że same się rozwiążą. Dlatego stosuję metody nietypowe, jak przejażdżka premiera metrem - mówi Piskorski. "Kisiel, przy całej drapieżności i sarkazmie, wyzuty jest z jednego, bardzo ludzkiego uczucia, uczucia nienawiści wobec bliźnich" - napisał o nim kilkanaście lat temu Tomasz Wołek, redaktor naczelny "Życia", wyróżniony nagrodą w 1997 r. za "śmiałość publicystyki". I taka też "beznienawistna" ma być Nagroda Kisiela.

Anna Bogusz
Zobacz również galerię zdjęć z gali w 1999 roku