Tu jesteś:   Strona główna >  Felietony >  Wróg postępu

Felietony

Wróg postępu

Data:
2010-12-13 09:13
Wszędzie czyta się o postępie, o szermierzach postępu, o wrogach postępu — postęp to jeden z najczęściej dziś spotykanych terminów ideologicznych. Niedawno ktoś mnie nazwał „wrogiem postępu" — bardzo mnie to zdziwiło i zaskoczyło wręcz niemile.
Znam różne postępy: arytmetyczny, geometryczny, logarytmiczny i nigdy nie śniło mi się być ich wrogiem. Chociaż nie - jeśli chodzi o logarytmy, to byłem z nimi trochę na bakier, często się myliłem i robiłem błędy, były to jednak nieporozumienia raczej niewinne - do wrogości im jeszcze daleko. A może to chodzi o jakiś inny postęp? Spróbujmy zanalizować samo słowo: po-stęp - po stępie to jakoś nic nie znaczy - pod-stęp to by coś było, ale przecież tutaj d nie ma - można dodać - ale po co ? (była niegdyś taka rozmówka w warszawskim „Qui Pro Quo". A. Po co pisać ryba przez k? B. Przecież tam wcale nie ma k. A. Ale można wstawić. B. Po co ?! A. No właśnie: po co ?!). Otóż widać jak na dłoni, że ryba... te, chciałem powiedzieć, że analiza słowa postęp nic nam tu nie da. Więc zapytuję słynnym zdaniem Becka: o co właściwie chodzi?

Panie - przestań się pan wygłupiać, chociaż panu za to płacą - powiada mi wreszcie ktoś. Przecież i pan i każdy dobrze wie, że chodzi o postęp społeczny. Wy tam w „Tygodniku", choć bajecie o „upowszechnieniu własności", to w istocie hamujecie postęp. Wielkie rzeczy się robią a wy - przeszkadzacie !

Hm! To mnie naprawdę zmartwiło. Czyżbym był wrogiem postępu społecznego? Wszyscy poszli na pochód 1-o majowy a ja, niczym owa parszywa owca, siedzę w domu i kombinuję: cóż za hańba być wrogiem postępu społecznego, wstecznikiem i obskurantem. Wszak, jak mówi Poeta: „Trzeba z żywymi naprzód iść, nie ...w liść..." itd. Ooo - wstyd mi! Ale jednak - myślę dalej - zawsze miałem ten fatalny nałóg: myśleć i obserwować - na tym dobrze się nie wychodzi. Ciężko żyć na tym świecie człowiekowi myślącemu (tzw. "homo sapiące"). No ale trudno - myślmy.
Postęp, jak sama nazwa wskazuje (chlebak, jak sama nazwa wskazuje, służy do noszenia granatów — mawiał nam w wojsku pewien plutonowy), otóż postąp, to jest coś rosnącego, stopniowo zwiększającego się. Ale nie każde zwiększanie się wychodzi ludziom na dobre np. zwiększanie się techniki zbrojeniowej, zwiększanie się wyrobu bombowców czy bomb atomowych, to są postępy niezbyt miłe dla ludzkości i z tego punktu widzenia sympatyczniejszy był człowiek jaskiniowy, który walił koleżkę w łeb maczugą, niż człowiek nowoczesny, co kropi w całe kraje atomem. W tym wypadku koleżka z maczugą był również swego rodzaju wrogiem postępu. A jednak - kto wie, co lepsze.

Jeśli chodzi o postęp społeczny, to należy jego wartość rozpatrywać z punktu widzenia poprawy losu człowieka pracy. Jeśli człowiekowi pracy powodzi się lepiej w nowych formach życia gospodarczego, to znaczy że postęp jest dlań korzystny - i odwrotnie. Nigdy nie ogłaszałem się za „przyjaciela ludu", jestem natomiast bardzo szczerym przyjacielem kieszeni ludu. Jeśli lud ma w kieszeni więcej, to postęp jest rzeczywiście w górę - ku lepszemu - pod tym względem stosuję kryteria jak najściślej materialistyczne i zachęcam do tego mglistych, metafizycznych idealistów z „Kuźnicy". Jeśli przy upaństwowieniu i koncentracji przemysłu człowiek pracy ma więcej w kieszeni niż przy systemie upowszechnienia i decentralizacji własności albo przy systemie liberalno-kapitalistycznym, wówczas - chapeau bas! - nie będę już wrogiem postępu. Lubię zmieniać poglądy, głowę mam (pochlebiam sobie) otwartą, przekonajcie mnie, czekam na to, udowodnijcie, że jest postęp w kieszeni - ale bez dialektycznego bujania w obłokach - forsa i kieszeń panowie materialiści - oto sprawdzian obiektywny, który dla Was powinien być decydujący. Tymczasem - wydaje się - że nie jest. Dziwy i cuda! Materialiści i idealiści zamienili się rolami! I tak bywa na świecie. Więc jednak - pojęcie postępu nie jest całkiem jednoznaczne - warto by je poanalizować, zanim będziemy nim częstowani bez przerwy od rana do nocy. A jeśliby nawet było ono jednoznaczne, to niechżeż jednak tu i ówdzie przechowa się jakiś wróg postępu. Wszak nie ma wielkiej idei bez wrogów - walka uskrzydla i ożywia ideę, nadaje jej dynamizm. Racja traci swój urok, gdy wszyscy się na nią zgodzą, jednomyślność paraliżuje słuszność. A więc - proszę pokornie o kącik dla wrogów postępu.

18. V. 1947, TP nr 113