Tu jesteś:   Strona główna >  Historia >  Historia nagrody 2002

Historia nagrody 2002

Posiadanie światopoglądu lub dążenie do niego nie dowodzi jeszcze, aby należało krzyczeć o nim po wszystkich rogach ulic: czasem trzeba zamilknąć i poczekać, aby światopogląd przemówił sam - niekoniecznie swymi tezami, lecz swą barwą, kolorem, nastrojem, stylem, a także rytmem swego rozwoju - bo światopogląd to rozwój, a nie zastój" - pisał Stefan Kisielewski. Tegoroczni laureaci Nagród Kisiela jego światopoglądu gotowi są bronić jak niepodległości. - Ojciec byłby dumny, że tyle osób stara się być wiernymi Kisielowej triadzie: liberalizmowi, przyzwoitości i zdrowemu rozsądkowi. Może tylko zaniepokoiłby się tym, że traktuje się go trochę jak pomnik. Mawiał o sobie, że nadaje się na pomnik jak kisiel na zakąskę - wspomina Jerzy Kisielewski, syn Stefana. W tym roku do rodziny Kisiela dołączyli kolejni laureaci przyznawanych pod patronatem "Wprost" nagród. W kategorii przedsiębiorca nagrodzono Krzysztofa Pawłowskiego, rektora Wyższej Szkoły Biznesu - National-Louis University w Nowym Sączu: za to, że "zrobił z wiedzy kapitał". Spośród polityków wyróżniono wicemarszałka Sejmu Donalda Tuska, bo "potrafił wprowadzić liberalny porządek". W kategorii publicysta nagrodę otrzymał Maciej Rybiński z "Rzeczpospolitej" za to, że "pisze, bo myśli".

Atramentowi bracia

- Zauważam pewne pokrewieństwo atramentu między moim ojcem a Maciejem Rybińskim. Jego felietonistyka jest z jednej strony ironiczna, a z drugiej strony, zawsze twardo przekonuje o nieuchronności najważniejszych procesów ekonomicznych - mówi Jerzy Kisielewski. Maciej Rybiński jest także współautorem kryminałów i współscenarzystą serialu "Alternatywy 4". - To jeden z największych współczesnych polskich felietonistów - chwalił laureata Marek Król, redaktor naczelny " Wprost". - Teraz będę musiał dorosnąć do tej pochwały - żartował Rybiński. "Nie mam poglądów politycznych, tylko ekonomiczne" - mawiał Kisiel. - To dla mnie jedna z najważniejszych życiowych zasad, bo nawet wiele głupstw politycznych nie przyniesie tyle szkody, ile jedna głupota ekonomiczna - podkreślał Maciej Rybiński. Laureat wyznał, że to pierwsza nagroda w jego życiu. - I niech będzie ostatnia. Więcej nie potrzebuję - dodał.

Od Lenina do Kisiela

Dla Donalda Tuska, wicemarszałka Sejmu, Nagroda Kisiela jest trzecią w życiu. Pierwszą był laur za zwycięstwo w konkursie wiedzy o Leninie, w szkole podstawowej. W tym roku na członkach Kapituły Nagród Kisiela wrażenie zrobiła konsekwencja, z jaką w Sejmie radził sobie z posłami Samoobrony. - Potrafił zaprowadzić porządek w miejscu, gdzie powinno się o niego szczególnie dbać - mówił Jan Krzysztof Bielecki, przewodniczący kapituły, laureat Nagrody Kisiela z 1991 r. - Nie spodziewałem się, że ten mały krok w dziejach Sejmu okaże się wielkim krokiem w moim życiu - żartował laureat. Jerzy Kisielewski zauważył, że Tusk w pełni zasługuje na miano liberała. Kisiel pisał wszak: "Walczyć przestrzegając reguł, walczyć zachowując szacunek dla przeciwnika i jego poglądów, wyrzec się wściekłości i koguciego zacietrzewienia - oto droga, aby stać się liberałem".

Instytut Kisiela

Krzysztof Pawłowski przyznał, że ma na koncie 13 nagród. - Nagroda Kisiela jest jednak wyjątkowa. Na jego felietonach się wychowałem, na jego światopoglądzie opierałem swoją edukację - podkreślał laureat. Pawłowski gratulował kapitule, że dostrzegła, iż edukacja jest najszybciej rozwijającą się dziedziną gospodarki. 16 grudnia w Nowym Sączu rozpocznie działalność Instytut Kisiela. Inicjatywa ma promować polską myśl polityczną, a wśród elit politycznych i gospodarczych - zasady odpowiedzialności za państwo. - Chcemy, by w polskiej debacie politycznej mocniej zaistniały charakterystyczne dla Kisielewskiego bezkompromisowość sądów, odwaga i odpowiedzialność - mówi Krzysztof Pawłowski.

Kisiel niepowtarzalny

W pękającej w szwach kawiarni Na Rozdrożu, gdzie tradycyjnie wręczano nagrody, nie mogło zabraknąć osobistości z politycznej rodziny Kisiela. Przewodził im były premier Jan Krzysztof Bielecki. Przybyli też liderzy PO Andrzej Olechowski i Maciej Płażyński, wicemarszałek Sejmu Tomasz Nałęcz, wiceminister spraw zagranicznych Andrzej Byrt (od stycznia ambasador RP w Berlinie), politycy PO Janusz Lewandowski i Paweł Piskorski. Byli Czesław Bielecki, Jan Lityński, Leszek Moczulski, przewodniczący KRRiTV Juliusz Braun. Ludzi kultury i sportu reprezentowali m.in. reżyser Janusz Zaorski i Jacek Wszoła, były mistrz olimpijski. Przybyli dziennikarze, m.in. Monika Olejnik, Barbara Czajkowska, Stefan Bratkowski, Maciej Łukasiewicz, Tomasz Wołek, Witold Gadomski, Monika Luft. Zjawił się prof. Andrzej Bartnicki, rektor Wyższej Szkoły Humanistycznej w Pułtusku. Przedsiębiorców i menedżerów reprezentowali m.in. Irena Eris, Cristiano Pinzauti, Grzegorz Gauden, Czesław Apiecionek. W kuluarowych dyskusjach opowiadano stare i nowe anegdoty o Kisielu. - Podpisuję się pod stwierdzeniem Tyrmanda, że Kisiel nie ma odpowiedników w polskiej tradycji kulturalnej. Potrafił połączyć uwielbienie dla politycznej pyskówki, frapującą oryginalność spostrzeżeń i błazeńską autoironię. W pamięci utkwił mi taki oto widok: siedzący na kanapie starszy pan w przykurzonej marynarce, rechoczący wesoło, sypiący jak z rękawa anegdotami o kim się tylko dało. Była to kpina zaczepna, przekorna, złośliwa, ale jednocześnie łagodna, stroniąca od obrazy. Taki był właśnie Kisiel - mówi Bogusław Chrabota, dyrektor generalny telewizji Polsat. - Nagrody Kisiela są jak idealny angielski trawnik. Trzeba go tylko podlewać i przystrzygać, a po dwustu latach będzie doskonały. Ojcu osiągnięcie doskonałości zajęło trochę mniej czasu - żartował w stylu Kisiela jego syn Jerzy.

Grzegorz Pawelczyk
Zobacz również galerię zdjęć z gali w 2002 roku