Tu jesteś:   Strona główna >  Felietony >  Sprawy trudne

Felietony

Sprawy trudne

Data:
2010-11-18 16:21
Nigdy nie byłem zbyt rozgarnięty - zawsze sporo czasu upłynęło, zanim rozgryzłem jakieś nowe pojęcie. Przy tym mam skłonność do naiwności, do brania wszystkiego nazbyt serio.
Ta właściwość utrudnia mi życie, zwłaszcza dziś. Bo - muszę przyznać - w nowej rzeczywistości orientuję się dość słabo; niektórych terminów, zwrotów i haseł głoszonych obecnie - nie rozumiem zgoła. I w dodatku peszy mnie bardzo że - jakoś wszyscy je rozumieją; nikt się nie dziwi, nikt się o nic nie pyta - tylko ja. Czyżbym naprawdę był taki tępy? Może mnie ktoś oświeci, wytłumaczy? A więc na przykład:

„Świat pracy". Przedstawienie dla świata pracy; koncert dla świata pracy; akademia dla świata pracy; wiec dla świata pracy. Kto należy a kto nie należy do świata pracy? Sam pracuję dużo - ale jakoś mnie do tego świata nie zaliczają. Więc co mam robić? Przecież nie ma specjalnych przedstawień dla świata próżniaków, dla świata lenistwa. Trudny problem!

Albo hasło: „Kultura robotnika - kulturą narodu". Jak je rozumieć? - brakuje przy nim stanowczo komentarza. Jeśli znaczy ono, że jak robotnik ma kulturę, to i cały naród ją ma, no to jeszcze - chociaż też nie całkiem jasne. Ale może ma ono znaczyć, że cały naród ma przyjąć kulturę robotnika ? No tak - ale właściwie - dlaczego? Przecież w Polsce jest ponad 60% chłopów, trochę inteligencji i mieszczaństwa, więc dlaczego wszyscy mają przyjąć akurat kulturę robotnika? A co zrobić z Mickiewiczem, Słowackim, Chopinem! Przecież oni nie byli robotnikami. Nie, nie rozumiem! Tylko, że jakoś nikt prócz mnie temu hasłu się nie dziwi - to mnie niepokoi - widocznie coś ze mną źle.

Często myślę też nad słowem „demokracja", a więc demokracja starożytna, kapitalistyczna, liberalna, ludowa, anglosaska, szwajcarska, francuska, prawdziwa, taka, owaka. A także nad słowem „reakcja". Myślę - i dziwię się. Jak może w Polsce zwyciężyć w wyborach reakcja, jeśli większość kraju stanowi lud? Decyduje przecież większość głosów. Czy lud może być reakcyjny? A jak pobić reakcję w wyborach, jeśli nie ma reakcyjnej listy? A może taka lista będzie? Nic nie rozumiem! Ale wszyscy jakoś rozumieją. Nikt się nie dziwi. Niepojęte! Chcę się na gwałt oświecić - czytam „Rzeczpospolitą", czytam „Kuźnicę", czytam Żółkiewskiego, czytam Brandysa. I nic - jak tabaka w rogu! Proszę więc bardzo - miejcie wzgląd na człowieka mało rozgarniętego! Tłumaczcież się trochę jaśniej!

17 II 1946, TP nr 48